Dzik na całe życie … ;)

Pamiętacie tą niechybną wpadkę naszego dzika-popylacza Gąszcza, który to wstydził się klubowej sierści na Orlen Maratonie w stolycy …. serce prezesa wtedy zapłakało. Jednak sumienie nie dało za wygraną i oto Gąszczu w ramach zadośćuczynienia przywdział nasze barwy ni mniej ni więcej tylko do garnituru ślubnego …. a jego nowonabyta małżonka Marta mu na to pozwoliła (za co szczere szapoba) – i tak oto patrzcie jak rodzi się przywiązanie i szacunek do klubowych barw !!! Wszystkie winy Gąszcza zostały zmazane a świeżo upieczonej parce dzików Gąszczaków życzymy samych życiówek (na trasie i w łożu małżeńskim) oraz przetartych butów biegowych (choć trochę żal tych różowych 😉

P.S. .. a my dziki daliśmy sierści – nie zrobiliśmy dzikiej bramki weselnej ..eghhhhh

Marta i Michał – najlepszego na dzikiej drodze życia !

runhogs-96

runhogs-97

runhogs-95

runhogs-98

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *